Każdy z nas zna ten ból
Jest piątkowe popołudnie. Wracasz z pracy, masz jeszcze kilka spraw do załatwienia i liczysz, że za dwadzieścia minut będziesz w domu.
Niestety już po kilku minutach wiesz, że plan się nie powiedzie...
Światła stopu ciągną się aż po horyzont. Samochody przesuwają się o kilka metrów, po czym znowu zatrzymują. Mijają kolejne minuty, a licznik czasu podróży zamiast maleć, zaczyna rosnąć.
Nie denerwuje Cię sama droga - denerwuje Cię bezsilność.
Masz samochód. Masz paliwo. Silnik pracuje. Wszystko teoretycznie działa, ale mimo to praktycznie nie posuwasz się do przodu.
To bardzo dobra metafora tego, jak użytkownicy odbierają wolno działające systemy informatyczne.
Twój klient nie widzi kodu. Widzi tylko to, że musi czekać.
Programiści często rozmawiają o architekturze, bazach danych, wydajności serwera czy optymalizacji zapytań SQL.
Klient nie interesuje się żadnym z tych tematów.
Dla niego liczy się wyłącznie jedno pytanie: "Dlaczego to tak długo trwa?"
Nie ma znaczenia, czy problem wynika z nieoptymalnego kodu, przeciążonej bazy danych, źle napisanych integracji czy infrastruktury serwerowej.
Jeżeli kliknięcie przycisku powoduje kilkusekundowe oczekiwanie, użytkownik odbiera to jako awarię. A im dłużej czeka, tym szybciej traci zaufanie do całej firmy.
W internecie cierpliwość mierzy się w sekundach
Jeszcze kilkanaście lat temu użytkownicy byli znacznie bardziej wyrozumiali.
Dzisiaj jesteśmy przyzwyczajeni do błyskawicznych reakcji aplikacji, sklepów internetowych i serwisów internetowych.
Klikamy - oczekujemy odpowiedzi.
Jeżeli jej nie ma, zaczynamy ponownie naciskać przycisk, odświeżamy stronę albo po prostu rezygnujemy.
To zachowanie jest całkowicie naturalne.
W świecie cyfrowym szybkość stała się jednym z elementów jakości obsługi klienta. Tak samo jak uprzejmość sprzedawcy czy terminowość dostawy.
Wolny system kosztuje znacznie więcej niż wydajny serwer
Wiele firm uważa, że problem wydajności pojawia się dopiero wtedy, gdy system całkowicie przestaje działać - to nieprawda.
Znacznie większe straty powoduje sytuacja, w której wszystko działa... ale zbyt wolno.
Każda dodatkowa sekunda oznacza kolejne osoby, które rezygnują z zakupów, nie wysyłają formularza kontaktowego lub odkładają decyzję na później.
Pracownicy również tracą czas. Jeżeli system ERP otwiera dokument przez kilkanaście sekund, CRM potrzebuje chwili na zapisanie notatki, a panel administracyjny "myśli" przed każdą operacją, w skali miesiąca powstają dziesiątki godzin całkowicie nieproduktywnej pracy.
To trochę tak, jakby codziennie wszyscy pracownicy firmy stali przez kilkanaście minut w korku... tyle że ten korek znajduje się wewnątrz własnego oprogramowania.
Skąd bierze się taki "cyfrowy korek"?
Najczęściej winowajcą nie jest jeden spektakularny błąd. Problemy narastają stopniowo;
Do systemu dochodzą kolejne funkcje.
Nowe integracje.
Dodatkowe moduły.
Zmieniają się wymagania biznesowe.
Pojawiają się nowe wersje bibliotek i frameworków.
Kod, który pięć lat temu był wystarczający, dzisiaj musi obsługiwać dziesięć razy większy ruch i znacznie bardziej złożone procesy.
Jeżeli nikt regularnie nie analizuje wydajności aplikacji, system zaczyna przypominać miasto, do którego każdego roku dobudowywano nowe ulice, ale nigdy nie przebudowano głównych skrzyżowań.
W pewnym momencie ruch zwyczajnie się zatyka.
Nie zawsze potrzebujesz nowego systemu
To dobra wiadomość.
Bardzo często nie trzeba pisać wszystkiego od początku.
W wielu przypadkach wystarczy przeprowadzić profesjonalny audyt wydajności i znaleźć miejsca, które najbardziej spowalniają działanie aplikacji. Czasem problemem jest baza danych. Innym razem niewłaściwie zaprojektowane API.
Zdarza się, że wystarczy przebudować kilka najbardziej obciążonych procesów albo zastosować odpowiednie mechanizmy cache'owania.
To trochę jak przebudowa jednego skrzyżowania, która nagle upłynnia ruch w całej dzielnicy.
Wydajność to dziś element przewagi konkurencyjnej
Firmy często inwestują ogromne środki w marketing, kupują reklamy, prowadzą kampanie, dbają o SEO i pozyskują nowych klientów. ,A później ci klienci trafiają na system, który odpowiada z opóźnieniem, długo ładuje dane albo zawiesza się podczas składania zamówienia.
To trochę tak, jakby wybudować piękny salon sprzedaży, a jednocześnie pozostawić jedyne wejście przez wąską furtkę.
Marketing sprowadza klientów, wydajność decyduje, czy zostaną.
Jak podchodzimy do tego w Web24?
Tworząc dedykowane aplikacje, sklepy internetowe i systemy biznesowe, od początku zakładamy, że wydajność nie jest dodatkiem.
To jeden z fundamentów całego projektu.
Regularnie analizujemy działanie aplikacji, monitorujemy najbardziej obciążone procesy, optymalizujemy zapytania do baz danych, usprawniamy integracje oraz eliminujemy miejsca, które z czasem mogłyby stać się cyfrowymi korkami.
Bo dobrze napisany system nie powinien tylko działać. Powinien działać płynnie również za kilka lat, kiedy liczba użytkowników i danych będzie wielokrotnie większa niż w dniu wdrożenia.
Podsumowanie
Każdy z nas choć raz utknął na Obwodnicy Trójmiasta i wie, jak bardzo potrafi to frustrować.
Dokładnie takie same emocje odczuwają użytkownicy, którzy codziennie korzystają z wolno działających systemów.
Różnica jest tylko jedna.
Kierowca zwykle nie ma wyboru.
Klient w internecie ma go zawsze.
I bardzo często korzysta z niego szybciej, niż zdążysz zauważyć, że Twój system właśnie utknął na własnej cyfrowej obwodnicy.



